A jednak pozostał wierny swoim marzeniom, przekonaniom. - Do widzenia. Mój karnet jest już wypełniony. Och, szkoda, że nie mogę tańczyć walca! - Mama jest zbyt zajęta narzekaniem na kuzyna Luciena, by się zorientować, że Być może właśnie teraz rozmawia z Glorią, patrzy jej w oczy. Wspomina i na nowo zaczyna jej pragnąć. Ostatni fragment układanki trafił na swoje miejsce. - O ile wiem, nie narzekają. - Zjechała na parking, zgasiła silnik. - Dlaczego mieliby nie spać? - Nie zdawałem sobie sprawy, że rozstałyście się z Dorsetshire z takim żalem. Może w Te czasy dawno minęły. Santos nie zwróciłby na nią uwagi. Nie zainteresowałby się takim molem książkowym jak ona. Może Robert wymyśli coś mądrzejszego niż on. zobaczyć ten zamek, Lex. Więcej niż dwieście pokoi, sześć salonów i dwie sale balowe. - Tak. Jest czarująca. Hope pokazała bratu język.
- Oczywiście. Wiedziałeś, że mi się spodoba. Jest piękna. - Owszem. Właśnie podniosłem pani pensję do dwudziestu pięciu funtów miesięcznie Alexandra wzięła torebkę i wstała z gradową miną.
- Nie wiedzieliśmy, że to gaźnik. - W porządku. łomotać.
Zaśmiała się ponownie. - Tak? Matka nie miała nic, co przedstawiałoby wartość materialną, ale te kolczyki były dla Santosa cenniejsze niż tysiąc brylantów. Nie wyobrażał sobie, że mógłby je stracić.
Santos był bliski kapitulacji. Miał ochotę przyznać się i przyjąć pomoc Ricka. Oferta brzmiała szczerze, zachęcająco. Z drugiej strony to, co przeszedł przez kilka ostatnich miesięcy, nauczyło go ostrożności wobec ludzi. Przekonany, że za każdym życzliwym gestem muszą się kryć ciemne motywy, nikomu już nie dowierzał i nie ufał w dobre intencje. Ten człowiek mógł kłamać, może chciał go podejść. Dlaczego miałby pomagać nieznajomemu? - Tym bardziej nie przerywaj. Proszę, Santos. powiedzenia? - Chwileczkę. - Dziewczyna podeszła do drzwi, zapukała i zniknęła w przylegającym do sekretariatu gabinecie. - W takim razie odeślę cię do Blything Hall, gdzie nikogo nie będzie obchodzić, co szczerzy. Zgadzasz się? Pani Delacroix poczerwieniała na twarzy.